Emocje są jak dzieci – chcą być zauważone
czyli co się dzieje, gdy zamkniemy je w szafie z miotłą
Emocje mają złą prasę. Tak jest. Od dziecka słyszymy: „Nie płacz”, „Nie złość się”, „Nie panikuj”, „Nie histeryzuj”. No to próbujemy być „grzeczni”, „silni”, „ogarnięci”. I zamiatamy emocje pod dywan. A one – jak te dzieci, które ktoś zamknął w pokoju – najpierw grzecznie pukają… potem walą pięściami w drzwi… a na końcu wywalają je z hukiem.
Emocja to informacja
Nie wróg. Nie fanaberia. Nie problem. Emocja to Twój system alarmowy, przewodnik i wskaźnik w jednym. Smutek mówi: „To dla mnie ważne”. Złość: „Tu są moje granice”. Strach: „Potrzebuję bezpieczeństwa”. Radość: „To jest dobre, więcej tego!”.
Tylko… żeby usłyszeć, co mówią - trzeba się na chwilę zatrzymać i ich posłuchać, a nie zagłuszyć kolejną kawą, scrollowaniem albo „ogarnianiem życia”.
Dlaczego tak trudno nam je czuć?
Bo nikt nas tego nie uczył. Bo w dorosłości nagradza się opanowanie, a nie autentyczność. Bo czasem boimy się, że jeśli dopuścimy emocje do głosu, to zaleją nas jak tsunami i nie wyjdziemy z tego cało.
Ale – i tu dobra wiadomość - emocje nie chcą nas zniszczyć. One chcą być uznane. Tylko tyle. Jak dzieci, które mówią: „Spójrz na mnie”. Gdy są zauważone - uspokajają się. Gdy są ignorowane - zaczynają krzyczeć.
Co możesz zrobić?
Horyzonty – tu możesz być prawdziwa / prawdziwy
W naszym Centrum tworzymy bezpieczną przestrzeń do tego, żeby czuć. Wszystko. Nawet to, co niewygodne. Pomagamy nazwać, zrozumieć, oswoić. Bo tylko wtedy, gdy zauważysz swoje emocje – możesz zacząć naprawdę kierować swoim życiem, a nie tylko próbować nad nim panować.